
Przewodników w stylu „co zobaczyć na Zanzibarze” i „najpiękniejsze plaże wyspy” jest w sieci mnóstwo. Jestem pewna, że plan Twojej wymarzonej zanibarskiej przygody jest już w dużej mierze gotowy. Ja dziś chciałabym jednak zwrócić uwagę na coś, o czym mówi się zdecydowanie rzadziej, czyli czego nie robić na Zanzibarze i dlaczego warto mieć to na uwadze. Bo podróżowanie to nie tylko piękne widoki i zdjęcia na Instagram, ale też szacunek do lokalnej kultury, a także umiejętność unikania sytuacji, w których łatwo dać się naciągnąć. Jeśli chcesz podróżować bardziej świadomie i bez niepotrzebnych wpadek to ten artykuł jest dla Ciebie.
- Najlepsza baza wypadowa na Zanzibarze
- Czego nie robić na Zanzibarze?
- Nie dotykaj i nie karm dzikich zwierząt
- Nie wyciągaj rozgwiazd z wody, nawet „tylko do zdjęcia”
- Nie myj zębów wodą z kranu
- Nie zamawiaj napojów z lodem w niepewnych miejscach
- Nie jedz street foodu w przypadkowych miejscach
- Nie akceptuj pierwszej ceny – targowanie się to norma
- Nie płać zaliczek samozwańczym przewodnikom na plaży
- Nie wsiadaj do przypadkowej taksówki bez ustalenia ceny wcześniej
- Nie lekceważ wykupienia dodatkowego ubezpieczenia
- Nie pływaj bez butów do wody
- Czego nie robić na Zanzibarze – podsumowanie
Najlepsza baza wypadowa na Zanzibarze
Zanim przejdziemy do głównego tematu, chciałabym odpowiedzieć na pytanie, które dostaję od Was najczęściej, czyli gdzie najlepiej nocować na Zanzibarze. Z własnego doświadczenia polecam przede wszystkim północ wyspy. To właśnie tutaj występują znacznie mniejsze pływy, co w praktyce oznacza, że z oceanu można korzystać przez większą część dnia, bez długich spacerów po odsłoniętym dnie. Dlatego Nungwi i Kendwa to bardzo dobre wybory, jeśli zależy Wam na plaży i kąpielach w oceanie przez cały rok.


📌 A jeżeli szukacie najlepszego przewodnika co zobaczyć to oczywiście wpadajcie do artykułu: Zanzibar – co zobaczyć? Najlepsze atrakcje!
Czego nie robić na Zanzibarze?
Nie dotykaj i nie karm dzikich zwierząt
Choć może się wydawać, że to oczywiste, w praktyce wygląda zupełnie inaczej. Na Zanzibarze i to szczególnie w miejscach popularnych wśród turystów, takich jak Prison Island – wciąż można zobaczyć osoby dotykające, głaszczące czy karmiące dzikie zwierzęta. I to mimo licznych tabliczek z jasnym przekazem: nie dotykaj, nie karm.
Warto pamiętać, że nawet jeśli zwierzęta wydają się oswojone, nadal są dzikie. Kontakt z człowiekiem powoduje u nich stres, może prowadzić do problemów zdrowotnych, a karmienie „ludzkim jedzeniem” realnie im szkodzi. To, co dla turysty jest „urocznym momentem do zdjęcia”, dla zwierzęcia bywa zagrożeniem.
Etyczne podróżowanie to także umiejętność zrobienia kroku w tył. Obserwujmy zwierzęta z dystansu, bez ingerowania w ich naturalne zachowania.


Nie wyciągaj rozgwiazd z wody, nawet „tylko do zdjęcia”
To jeden z najsmutniejszych i niestety wciąż bardzo częstych widoków na Zanzibarze. Rozgwiazdy wyciągane z wody, układane na dłoniach lub piasku, przekładane z miejsca na miejsce. I to często nawet przez osoby, które same nazywają się przewodnikami.
Warto wiedzieć, że rozgwiazdy oddychają przez powierzchnię swojego ciała. Wyciągnięcie ich z wody, nawet na kilkadziesiąt sekund, może prowadzić do poważnych uszkodzeń, a w skrajnych przypadkach nawet do śmierci. Dodatkowo dotykanie ich suchymi dłońmi usuwa naturalną warstwę ochronną, która zabezpiecza je przed bakteriami i infekcjami. To, co dla nas jest „szybkim zdjęciem”, dla rozgwiazdy bywa ogromnym stresem i realnym zagrożeniem życia.
Jeśli chcesz mieć pamiątkę, zrób zdjęcie lub nagranie pod wodą. Rozgwiazdy są równie piękne w swoim naturalnym środowisku, a takie ujęcie ma znacznie większą wartość!

Nie myj zębów wodą z kranu
To jedna z tych rzeczy, które dla wielu osób brzmią jak przesada… dopóki nie skończą z bólem brzucha w środku wakacji. Choć znam osoby, które bez problemu myją zęby wodą z kranu na Zanzibarze i nic im się nie dzieje, ja osobiście wolę nie ryzykować. Zwłaszcza że mam bardzo wrażliwy żołądek i już nie raz przekonałam się, jak kończą się takie „eksperymenty”.
W wielu krajach Afryki czy w Azji woda z kranu nie jest uzdatniana w taki sposób jak w Europie. Może zawierać bakterie i mikroorganizmy, które dla lokalnych mieszkańców są nieszkodliwe, ale dla naszego organizmu będą zupełnie nowe. Nawet niewielka ilość wody, którą przypadkiem połkniemy podczas mycia zębów, może skończyć się problemami żołądkowymi. A że urlop to raczej nie najlepszy moment na testowanie odporności swojego układu trawiennego, najbezpieczniejszym rozwiązaniem jest mycie zębów wodą butelkowaną. To drobiazg, który nic nie kosztuje, a może oszczędzić Wam kilku bardzo nieprzyjemnych dni.
Nie zamawiaj napojów z lodem w niepewnych miejscach


Ten punkt bardzo często idzie w parze z tematem wody z kranu. Lód w napojach wygląda niewinnie, zwłaszcza przy wysokich temperaturach, ale problem polega na tym, że nie zawsze wiadomo, z jakiej wody został przygotowany. W wielu lokalnych barach i mniejszych restauracjach kostki lodu robione są po prostu z wody kranowej – a tej, jak już wspominałam, lepiej nie pić. Oczywiście można zapytać obsługę, z jakiej wody jest lód… tylko pytanie, czy zawsze usłyszymy pełną prawdę. Czasem kelner sam nie wie, czasem „tak” oznacza po prostu to, co turysta chce usłyszeć. I choć jedna kostka lodu wydaje się drobiazgiem, to dla wrażliwego żołądka może wystarczyć, by skutecznie popsuć kilka dni wyjazdu.
Nie jedz street foodu w przypadkowych miejscach
Od razu uspokajam, bo nie chodzi o to, żeby całkowicie rezygnować ze street foodu. Wręcz przeciwnie! Zanzibar to raj dla smakoszy i byłoby ogromną stratą nie spróbować lokalnych dań. Warto jednak robić to świadomie.
Złota zasada jest dość prosta: omijaj miejsca puste. Jeśli stoisko jest oblegane przez lokalnych mieszkańców, jedzenie szybko schodzi z patelni czy grilla, a produkty są świeże to zazwyczaj dobry znak. Unikaj natomiast surowizny, dań długo stojących na słońcu i wszystkiego, co wygląda jakby czekało na klienta od kilku godzin. Najbezpieczniejszą opcją są potrawy smażone lub grillowane na bieżąco.
Street food najlepiej próbować w popularnych miejscach, np. w Stone Town, gdzie jedzenie jest częścią codziennego życia, a nie tylko atrakcją pod turystów.


Co warto spróbować?
- Zanzibar Mix / Urojo – gęsta, żółta zupa na bazie mąki i cytryny z dodatkiem ziemniaków, samos, chrupkich kawałków ciasta i jajka.
- Zanzibar Pizza – nie ma nic wspólnego z włoską pizzą. To cienkie ciasto smażone na płycie z farszem mięsnym, warzywnym lub jajkiem, często z serem i majonezem.
- Coconut curry (szczególnie z ośmiornicą) – jedno z najbardziej znanych dań na wyspie.
- Biryani i pilau – ryżowe dania pełne przypraw: cynamonu, kardamonu, goździków i gałki muszkatołowej.
- Mishkaki – grillowane szaszłyki (wołowe, drobiowe lub rybne), jeden z najpopularniejszych i najbezpieczniejszych street foodów.
- Chapati – lokalny placek, coś pomiędzy naleśnikiem a tortillą, podawany do wielu dań.
- Świeże owoce – mango, marakuja, ananas czy papaja smakują tu zupełnie inaczej niż w Europie: są słodsze i bardziej soczyste.
- Sok z marakui – absolutne złoto. Przyznaję bez bicia: mimo wszystkich zaleceń nie potrafiłam z niego zrezygnować. Zamawiałam zawsze bez lodu i bez cukru i był obłędny.
Nie akceptuj pierwszej ceny – targowanie się to norma

Na Zanzibarze targowanie się nie jest niczym niestosownym ani niegrzecznym – to po prostu część lokalnej codzienności. Dla wielu osób na początku może być to męczące lub krępujące. Takie było dla mnie, ale jeśli nie chcesz przepłacać, naprawdę warto się tego nauczyć.
Ceny, które słyszysz na początku, bardzo często są „turystyczne” i potrafią różnić się diametralnie. Nawet w przypadku tak podstawowych rzeczy jak woda. Z własnego doświadczenia wiem, że z czasem wystarczyło położyć na ladzie odliczoną kwotę za zgrzewkę wody, a sprzedawca tylko uśmiechał się pod nosem i bez dalszych negocjacji akceptował cenę.
Szczególnie widoczne jest to przy pamiątkach. Ich ceny potrafią być naprawdę kosmiczne, a to, ile zapłacisz, często zależy wyłącznie od tego, jak bardzo dasz się „ponieść chwili”. Dlatego najlepszą strategią jest po prostu popytać w kilku miejscach, zanim zdecydujesz się na zakup. Wtedy masz punkt odniesienia do negocjacji. 😊 Dla przykładu: finalnie kupiłam trzy torby plażowe z napisem „Hakuna Matata” za 75 000 szylingów, podczas gdy na innym stoisku za jedną torbę usłyszałam cenę 60 000. Różnica mówi sama za siebie.
Targuj się spokojnie, z uśmiechem i bez presji. Jeśli cena Ci nie odpowiada to po porstu odejdź. Bardzo często to właśnie wtedy pada najlepsza oferta.
Nie płać zaliczek samozwańczym przewodnikom na plaży
W teorii brzmi to logicznie, a w praktyce… niestety wciąż się zdarza. Słyszałam już naprawdę wiele historii o osobach, które zapłaciły zaliczkę za safari, rejs czy inną wycieczkę „przewodnikowi” spotkanemu na plaży. No i zgadnijcie, co potem – oczywiście nigdy więcej go nie zobaczyły. Ani przewodnika, ani pieniędzy, ani wycieczki.
Na Zanzibarze bardzo łatwo natknąć się na osoby oferujące atrakcje „okazyjnie”, „na jutro” i „w najlepszej cenie”. Problem w tym, że często są to ludzie bez licencji, bez zaplecza i bez jakiejkolwiek odpowiedzialności. W momencie, gdy coś pójdzie nie tak, zostajesz z problemem sama/sam.
Dlatego zdecydowanie lepiej wybierać wycieczki w sprawdzonych miejscach, gdzie masz dostęp do opinii, zdjęć i jasnych warunków. Ja osobiście korzystam z GetYourGuide i właśnie dlatego, że przed rezerwacją można zobaczyć recenzje innych podróżników i dokładnie wiedzieć, co się kupuje.
Mała informacja dla czytelników bloga: jeśli zdecydujecie się na pobranie aplikacji to mam dla Was kod zniżkowy 5% na pierwszą rezerwację! Wpisujcie śmiało: PIOREMPRZEZSWIAT5. 😊
Nie wsiadaj do przypadkowej taksówki bez ustalenia ceny wcześniej
Ten punkt mocno łączy się z tym, o czym pisałam wyżej. Na Zanzibarze warto zachować otwartość, ale nie ślepo ufać każdej napotkanej osobie. Dotyczy to również przejazdów taksówkami.
W przeciwieństwie do wielu europejskich miast, taksometry nie są tutaj standardem, a cena przejazdu bardzo często ustalana jest „na oko”. Jeśli nie zapytasz o koszt przed rozpoczęciem kursu, łatwo o nieporozumienia, które potrafią skutecznie popsuć humor. Zwłaszcza gdy na końcu słyszycie kwotę zupełnie inną, niż się spodziewaliście.
Najprostsza zasada? Zawsze ustal cenę z góry i najlepiej dopytaj, czy obejmuje cały przejazd, a nie „cenę od osoby”. To drobna rozmowa, która może oszczędzić Ci stresu i niepotrzebnych negocjacji na miejscu.
Nie lekceważ wykupienia dodatkowego ubezpieczenia
Planując wyjazd na Zanzibar, łatwo wpaść w pułapkę myślenia: „przecież mam obowiązkowe ubezpieczenie”. Warto jednak pamiętać, że lokalne, wymagane przy wjeździe ubezpieczenie ZIC absolutnie nie zastępuje pełnej polisy turystycznej. W praktyce obejmuje ono bardzo ograniczony zakres usług i w wielu sytuacjach może okazać się niewystarczające. Dlatego zdecydowanie warto poświęcić chwilę przed wyjazdem i wybrać dodatkowe ubezpieczenie, dopasowane do charakteru podróży i planowanych aktywności.
Ja od lat korzystam z ubezpieczenia oferowanego przez AXA i mam z nim dobre doświadczenia, dlatego polecam Wam zapoznać się z dostępnymi opcjami i wybrać taką, która da Wam poczucie bezpieczeństwa.
Nie pływaj bez butów do wody
Choć woda na Zanzibarze jest krystalicznie czysta, a dno często wygląda na piaszczyste i zupełnie bezpieczne, pozory potrafią mylić. W wielu miejscach, zwłaszcza przy odpływach i w pobliżu raf, bardzo łatwo natknąć się na jeżowce. A spotkanie z nimi może okazać się jednym z najmniej przyjemnych wakacyjnych „wspomnień”. Kolce jeżowców są ostre i łamliwe, a po nadepnięciu potrafią wbić się głęboko w skórę. Do tego ich usunięcie bywa bolesne.
Dlatego buty do wody na Zanzibarze to absolutna podstawa, szczególnie jeśli planujesz spacery po dnie podczas odpływu, snorkeling lub wchodzenie do oceanu w mniej uczęszczanych miejscach. To drobny element bagażu, który może oszczędzić Ci bólu, stresu i zmarnowanych dni urlopu. Lepiej wyglądać mniej „instagramowo”, a bezpiecznie! 😊


Czego nie robić na Zanzibarze – podsumowanie
🌍 Zanzibar to absolutnie wyjątkowe miejsce. Ale jak każda destynacja, wymaga od nas odrobiny świadomości i zdrowego rozsądku. Większość sytuacji, o których pisałam w tym artykule, nie wynika ze złej woli, a raczej z braku wiedzy i przygotowania. Etyczne podróżowanie, dbanie o własne zdrowie, ustalanie zasad z góry i szacunek wobec lokalnej kultury sprawiają, że wyjazd staje się przyjemniejszy.
A jeśli wolicie szybką wersję bez szczegółów, to wpadajcie na mojego Instagrama. Zostawiam rolkę idealną do zapisania przed podróżą!
🪶 Trzymajcie się ciepło i udanych lotów!
Niektóre linki w tym artykule są linkami afiliacyjnymi. Jeśli z nich skorzystasz, wesprzesz mojego bloga – a cena dla Ciebie pozostaje taka sama. ♡

